niedziela, 9 czerwca 2013

1. Who the Hell is Oliver Twist ?

Harry's POV

Wymieniłem ostrożne spojrzenia z Lou. Do tej pory mieliśmy bezdomnego, transwestytę, nielegalnego imigranta z Meksyku, kolejny transwestyta, nudystę, trzynastolatka, który uciekł z domu, człowiek który został zwolniony z domu wariatów 3 tygodnie temu. To był nasz ostatni wnioskodawca. W tym tempie to nikomu nie wynajmiemy naszego wolnego pokoju. A może ten pierwszy transwestyta, wydawał się dość miły.
- Ty otwierasz drzwi - powiedział do mnie Louis. Spojrzałem się na niego.
- Dobrze, ale to ostatni raz. - odpowiedziałem.
- Ostatni raz jak otwierałem drzwi zostałem kopnięty w nogę przez Oliver Twist
- Kto to do diabła jest Oliver Twist? - zapytałem, patrząc się na niego
- Osierocone dziecko które tańczyło. Myślę że własnie tak miał na imię... to był jeden z filmów Elle
- Nie wiem dlacze... - nie skończyłem mówić, bo przerwał mi głośny i niecierpliwy hm... bardziej brzmiało to jak walenie do drzwi. Spojrzałem złowrogo na Lou i poprawiłem włosy.
- OK, już idę.
Kładąc notatnik z pytaniami na kolana Louisa ignorowałem jego triumfalny uśmiech ruszyłem w kierunku drzwi. Wziąłem głęboki oddech i otworzyłem je z nadzieją że nie będzie to żaden gwałciciel, albo psychiczny fan. Nie patrząc na osobę po drugiej stronie odwróciłem się i ruszyłem z powrotem do Louisa. Spojrzałem na niego. Co tym razem? Kolejny transwestyta? Eskimos? Extra głowa? Myślałem, ze już nic nie jest w stanie mnie dziś zaskoczyć.
- Jesteś Ariadne? - zapytał Lou spoglądając w notatnik. W końcu postanowiłem przestać być niegrzeczny i spojrzeć na tą osobę. WOW. Nie ma extra głowy. Po prostu ciemne blond włosy i niebieskie oczy. I CYCKI.
- Hej! Wiem kim jesteś! - dziewczyna powiedziała podekscytowana. Miała dziwny akcent. Brzmiał trochę jak Kiwi*. NIE! Australia, tak jej akcent na pewno pochodził z Australii. Louis delikatnie trącił mnie ramieniem i zdałem sobie sprawę, że patrzyłem na jej szyję. Szybko spojrzałem na podłogę.
-Jesteście..
- Tak, Tak... Jesteśmy One Direction wiemy. - Lou nagle zaczął mówić w trybie biznesowym 
- Zanim zaczniemy, będziemy musieli poprosić o podpisanie umowy z informacją że nie wydasz naszego adresu fanom czy mediom. 
- Chciałam powiedzieć że jesteś facetem z Toms z bilbordu na lotnisku - powiedziała Ariadne.
- To znaczy, że nie wiesz kim jesteśmy? - Louis zapytał z niedowierzaniem. 
- A powinnam? - zapytała unosząc brwi.
- Nie ważne. Ja jestem Louis Tomlinson a to jest Harry Styles 
- Jesteś Ariadne? - zapytałem głupio. Louis spojrzał na mnie złym wzrokiem. 
- Chodzi mi o to... cóż... jesteś dziewczyną. 
- Dobre spostrzeżenie. - powiedziała Ariadne z fałszywym entuzjazmem. 
- Dostaniesz złotą gwiazdkę za to - dopowiedziała. Lou zdrajca aż parsknął ze śmiechu. Nie mogłem nic na to poradzić. kąciki moich ust ułożyły się w uśmiech.
- Chodziło mi o to, że szukamy mężczyzny.
Pokręciła głową.
- Na ulotce, którą znalazłam, nie była określona płeć.
Ariadne wyciągnęła z torebki kawałek papieru i podała go nam. Miała rację, napisaliśmy tam tylko "Poszukiwany Współlokator" wraz z innymi szczegółami o nas samych. 
- Masz racje, nie określiliśmy tego - powiedział Lou - Usiądź.
Ariadne uśmiechnęła się i usiadła delikatnie na kanapie na przeciwko nas, kładąc torebkę obok siebie. 
- Zadamy ci teraz kilka pytań, jeśli nie masz nic przeciwko. - powiedziałem.
- Dawaj - odpowiedziała, chowając swoje włosy za ramie i pochyliła się do przodu, opierając łokcie na kolanach. Ta pozycja spowodowała, że patrzyłem na nią z góry a moje oczy znów dryfowały po szyi. Poddając się spojrzałem na coś po drugiej stronie pokoju. Wiem, ze Louis zrobił to samo, przede wszystkim dlatego, że Eleanor nie spodobałoby się to, gdzie on teraz patrzy.
- Pierwsze - powiedziałem. Postanowiłem z Lou że to ja będę zadawał pytania, a on będzie zapisywał odpowiedzi. 
- Pełna nazwa.
- Ariadne Beth Taylor
- Wiek i data urodzenia. 
- Dziewiętnaście. 3 luty 1994.
- Nie ma mowy! Jestem dwa dni starszy od ciebie - powiedziałem - Następne pytanie. Gdzie wcześniej mieszkałaś? Nie brzmisz jak byś pochodziła z Anglii.
- Jestem z Australii, a dokładniej Adelaide.
Louis skinął głową i zapisywał wszystko. Powinien zostać lekarzem z tym jego "szybkim pisaniem" to jego pismo jest prawie nierozczytywane, tak samo jak Nialla.
- Jest tam słonecznie? - zapytałem a ona przytaknęła. Louis napisał na kartce papieru "SŁONECZNIE" podkreślając to, jakby było to najważniejsze. 
- Dlaczego się stamtąd wyprowadziłaś? - zapytałem się a ona zawahała się z odpowiedzią.
- Może wrócić potem do tego? - zapytała patrząc w podłogę.
- Tak myślę.- Powiedział Lou spoglądając na mnie. 
- Jak długo mieszkasz w Anglii i gdzie jeszcze wcześniej tutaj mieszkałaś?
- Jestem tutaj około tygodnia, ale kocham tu być - odpowiedziała uśmiechając się - Pierwsi ludzie z którymi mieszkałam, były to dwie dziewczyny, około mojego wieku. Były zazdrosne o moje włosy i próbowały je podpalić w drugą noc. Druga pani u której mieszkałam mieszkała na końcu ulicy. Mieszkałam u niej do końca ulicy. 
- Dlaczego się od niej wyprowadziłaś? - zapytał Louis podnosząc głowę. 
Ariadne zmarszczyła nos.
- w piąta noc zobaczyłam ja stojącą w moich drzwiach. Obserwowała mnie jak śpię. To było trochę przerażające. 
- Tylko trochę - Powiedziałem. Spojrzała się na mnie na chwilę i zacząłem czuć się trochę skrępowany. 
- Możesz pomyśleć że jesteś dziwna ale muszę to zrobić - powiedziała. Pochyliła się ku mnie i myślałem, że będzie chciała mnie pocałować. Zamiast tego jednak, poprawiła jeden z loków na mojej głowie. 
- Ok, możemy kontynuować. - powiedziała odchylając się do tyłu. Lou zakaszlał, próbując zakryć swój śmiech a ja siedziałem i czułem się zakłopotany. 
- Czy jesteś karalna? - zapytałem ją, zanim Louis się uspokoił. Ariadne posłała mi dziwne spojrzenie.
- nie..? -  powiedziała powoli.
- Tylko sprawdzam. Musimy być ostrożni w naszych czasach. Nigdy nie wiesz kto wkroczy do twojego życia. - odpowiedziałem i przygryzłem dolna wargę. 
- Możesz nam teraz powiedzieć, dlaczego się przeprowadziłaś. Miałem na myśli, musi to być coś bardzo poważnego, skoro jesteś chętna przenieś się z dwoma facetami, którzy mogliby cię ewentualnie zgwałcić.
Louis i Ariadne przesłali mi dziwne spojrzenia. 
- Mógłbyś? - spytała, unosząc brwi.
- NIE! -odpowiedziałem szybko. 
Powoli wciągnęła swoją torbę na ramię.
- To dokładnie mógłby powiedzieć gwałciciel. 
Louis westchnął.
- Widzisz Harry, przestraszyłeś ją. Nie jesteśmy gwałcicielami Ariadne, zrelaksuj się.
Wzruszyła ramionami. 
- Możesz nam opowiedzieć swoją historie? - zapytałem - Nie powiemy nikomu.
Prychnęła.
- Komu ewentualnie mógłbyś powiedzieć? Jesteś złota rybką?
- Nigdy nie miałem złotej rybki. 
Przewróciła oczami. 
- Mogę wam powiedzieć krótką wersję. - powiedziała, widząc moje niecierpliwe spojrzenie. - Po prostu mój chłopak z którym byłam 3 lata zdradził mnie z moja najlepsza przyjaciółka. Chciałam wkręcić zarówno jej chłopaka jak i brata, chciałam im pokazać jak się czuję, ale zdecydowała, że zrobię to, co każdy nastolatek by zrobił w mojej sytuacji. 
- Uderzyłaś ją? - zapytał Lou.
- Nie.. Opuściłam kraj i jestem tutaj. 
Bo to własnie była zwykła reakcja nastolatka. Louis spojrzał na mnie pytająco, a ja wzruszyłem ramionami 
- Wydajesz się rozsądna i o wiele bardziej akceptowana niż poprzedni nasi kandydaci. Kiedy chcesz się przeprowadzić? - Zapytał Lou.
Aridane dyszała i odbiła się od fotelu.
- To znaczy że mogę tu zamieszkać? - pochyliła się i przytuliła nas w tym samym czasie. 
- Kiedy chcecie żebym się przeprowadziła. 
- Teraz? jeśli masz swoje rzeczy. - powiedziałem wzruszając ramionami.
- Na prawdę? Mój wózek jest na dole.
- Jak wiedziałaś, że wybierzemy ciebie? - Lou zapytał z pół uśmiechem.
- Ja nie wiedziałam, ale widziałam innych aplikantów. 



Ponieważ ja i Lou jesteśmy idiotami z naszej głupiej męskiej dumy zanieśliśmy jej materac i 10 worków z ubraniami do pokoju gościnnego, pomimo jej wielu protestów że nie potrzebuje pomocy.

- Jestem zmęczony - jęknąłem- opowiedz mi jakąś bajkę na dobranoc. - powiedziałem do Ariadny. 
Skinęła głową. 
- To historia miłosna o księżniczce, o! cisza! - dodała gdy oboje jęknęliśmy jednocześnie.
- śmiało - westchnąłem zamykając oczy. Louis z drugiej strony Ariadny zrobił to samo.
- Księżniczka Ariadna, córka Króla Minosa z Krety, pomogła Tezeuszowi, zabić jej potwornego przyrodniego brata, znanego jako Minotaur ucząc go używając złotej nici jako ścieżki w labiryncie w którym mieszkał Minotaur. Głęboko w tym ciemnym labiryncie gdzie ani mężczyzna ani kobieta nigdy nie przeżyli. Tezeusz zabił potwora a następnie powrócił po złotej nici z powrotem. 
Gdy wyszedł zwycięski z labiryntu poprosił Ariadne o rękę. Uciekli z Krety na statek, który na nich czekał. Uciekali od tłumu obywateli, którzy byli wzburzeni morderstwem Tezeusza ich księcia pół byka pół człowieka. Gdy płonął świat, Ariadne była przekonana  że zdobyła serce bohatera. 
Gdy Tezeusz w końcu dopłynął do dalekiej wyspy Noxos Ariadne myślała, że będą żyć tam w szczęściu. Zamiast tego, porzucił ją na wyspie i odpłynął bez przeprosin. Samotna Ariadne zapomniała o triumfie rozszyfrowania labiryntu. Była opuszczona, ona kochała Tezeusza.
Początkowo załamana księżniczka płakała. Potem pomyślała o zabiciu się ze smutku i wstydu ale Muzy ulitował sie nad nią. Szeptał jej do ucha że ja kocha, ale to nie miało sensu dla dziewczyny, bo nie widziała nic poza porzuceniem przez Tezeusza. Wkrótce Ariadne ujrzała na horyzoncie brązowa flaga. Gdy powóz zbliżył sie Ariadne zobaczyła na rydwanie zbliżającego się Dionizosa, boga upojenia Bożego, który zakochał się w niej za jej żarliwą odwagę i lojalność
Ariadne natychmiast znalazła się w kochającym uścisku z Dionizosem. Wkrótce zapomniała o Tezeuszu. Dionizos i Ariadne wkrótce pobrali się a Ariadne będzie żyła wiecznie u boku jej nieśmiertelnego męża.
- Jak zapamiętałaś to wszystko - mruknąłem.
- Mój tata opowiadał mi ta historię co noc.- powiedziała. Podniosła się i przeciągnęła się a jej top lekko podniósł się do góry. - Mogę się trochę kręcić. Dzięki, że mogę tu mieszkać chłopaki. - powiedziała ze szczerym uśmiechem. 
- Przyjemność po naszej stronie. - Lou powiedział z uśmiechem. 
- Do zobaczenia rano- powiedziałem.
- Dobranoc - powiedziała z uśmiechem, podnosząc buty i udając się do swojego pokoju.

*KIWI - AKCENT Z NOWEJ ZELANDII

___________________________________________________________________

PS.
Pierwszy rozdział mamy za sobą.
Przepraszam, jesli sa jakies błedy, ale najtrudniej było mi przetłumaczyć kawałek mitologii, ponieważ był pisany starym angielskim, nawet ze słownikiem było bardzo trudno.
Mam nadzieje, ze wam sie podoba :) 
Rozdziały powinny sie pojawiać co 2 - 3 dni ;) 


4 komentarze:

  1. oo Becia *,* ciekawie, ciekawie :3

    OdpowiedzUsuń
  2. fajne:) Czekam na więcej! :))

    OdpowiedzUsuń
  3. dla mnie super! Czekam na następny rozdział, pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  4. suuuuper ! :) nie mogę się doczekać następnych szczęści :D na szczeście mam przed sobą jeszcze 2 przetłumaczone :3

    OdpowiedzUsuń