Ariadne's Outfit:
Próbowałam przemknąć szybko do swojego pokoju niezauważonym przez chłopców gdy nagle Eleanor się odezwała.
- O hej Ree! - powiedziała wesoło.
Wszyscy chłopcy odwrócili głowy w mim kierunku. To było komiczne, bo miałam na sobie tylko wilgotny ręcznik.
- Znów zapomniałaś swoich ubrań? - zapytał Harry.
- Nie Sherlock'u!
- Czy to ten czas w miesiącu Ari? - Zayn zapytał z niewinnym uśmiechem Warknęłam na niego a on się zaśmiał. Tęsknię za dniami, kiedy potrafiłam przestraszyć ludzi.
- Harry ci mówił, że jego mama dziś przyjeżdża ?- zapytał Niall. Mój ręcznik omal nie spadł ponieważ tak szybko odwróciłam się w jego stronę.
- Chce poznać "tajemniczego współlokatora"
- CO!?
- Wezmę to jako "nie" ..
Odwróciłam się w stronę Harrego.
- Kiedy planowałeś mnie poinformować o tym mały detalu.
Wiercił się i nie chciał złapać kontaktu wzrokowego. yay jednak ktoś mnie sie boi.
- Cóż, zadzwoniła dziś rano... nie wiedziałem że była w Londynie, że nas zaskoczy... - Harry skończył bezsilnie.
Patrzyłam na niego, odwróciłam się szybko i pobiegłam do swojego pokoju. Co ma ubrać? Co zrobić żeby jego mama mnie znienawidziła. Co jeśli ona już mnie nienawidzi i będzie kazała się wyprowadzić.
Ubrałam się szybko w strój, który uważałam za dopuszczalny i pobiegłam z powrotem do salonu. Eleanor i Louis wyszli pozostawiając Zayna, Nialla, Liama i Harrego siedzących na dywanie. Już miałam zapytać, dlaczego nie usiądą na krzesłach jak normalni ludzie, ale szczerze mówiąc, już ich poznałam i wiem że i tak by tego nie zrobili.
- Czy ktoś z was wie, jak używać suszarki i prostownicy? - zapytałam trzymając w ręku moją różową GHD.
- Ja potrafię - powiedział Liam- a dlaczego pytasz?
- Świetnie, wyprostujesz mi włosy - powiedziałam i złapałam za ramię, ciągnąc do swojego pokoju, nie czekając na odpowiedź. Rozczesywałam wlosy, kiedy prostownica sie nagrzewała.
- Czy to jest szop Harry? - zapytał Liam siadając na łóżku i chwytając zabawkę.
- Tak. - odpowiedziałam siedząc przed nim. Czuła ciepło od prostownicy na plecach, mam nadzieję że mnie nie poparzy. - skąd o nim wiesz?
- Harry nam powiedział. Miałem na mysi człowieka Harrego.
Siedziała cicho przez chwilę. Harry mówi o mnie chłopcom? Co o mnie mówi? Mam nadzieję, że dobre rzeczy. Chłopcy zawsze byli dla mnie mili, wiec jestem przy założeniu, że były to miłe rzeczy. A Louis? Założę się że na pewno rozmawiał na mój temat z Eleanor. Oni są tacy słodcy razem. Mam nadzieję, że pewnego dnia, ja również będę tworzyć taka parę z kimś.
Mam nadzieję że Pani Styles mnie polubi. To byłoby niezręczne, gdyby nie. To znaczy, no wiecie, mieszkam z jej synem i jego przyjacielem. Co jeśli zrobię coś, co ja obrazi.
Powróciłam szybko do rzeczywistości, gdy poczułam gorąco na swoich obojczykach.
-Przepraszam Ari! Nie chciałem! Nic ci nie jest.
Nie nawiedzę oparzeń. Myślę że boli to bardziej niż złamanie kości.
- Jest w porządku Liam. - powiedziałam przez zaciśnięte zęby.
- Jesteś pewna? Na pewno nie jest w porządku. Zostań tutaj, przyniosę trochę lodu.- powiedział. Zniknął za drzwiami pokoju, a po policzku spłynęło mi kilka łez.
- Proszę - powiedział pojawiając się nagle w pokoju i naciskając zimną paczką na moją szyję.
- Dziękuję -powiedziałam z uśmiechem Trzymałam go na odpowiednia odległość kiedy kończył prostować mi włosy.
- Czy jest coś, co powinnam wiedzieć, na temat Harrego mamy, żeby mnie nie znienawidziła. - powiedziałam nerwowo odłączając prostownicę.
- Będzie dobrze, po prostu bądź sobą. - powiedział i poklepał mnie po plecach, zostawiając samą w pokoju.
Westchnęłam i odwróciłam się w stronę lustra, szczotkując wlosy do przodu by zakryć ranę. Dlaczego czuję się, jakbym szła na przesłuchanie.
LOUIS' POV
Spojrzałem w gorę na Ari, która wychodziła zw swojego pokoju, moje oczy trafiły na coś, co próbowała starannie zakryć.
- Co stało ci się w szyję ?- warknąłem.
Spojrzała w dół poprawiając włosy
- Liam. - wzruszyła ramionami.
Odwróciłem się, by spojrzeć na niego i opadła mi szczęka jak wszystkim w pokoju. Mój wzrok był zimny i twardy.
- A co z Danielle?
- A co ma być? Tańczy w L.A. - Liam spojrzał na mnie z podniesionymi brwiami. Nie mogłem uwierzyć! Liam jest moim najlepszym przyjacielem, ale Danielle jest bardziej jak siostra.
- Ona jest twoją dziewczyną! - powiedziałem powoli.
- O co ci chodzi?
- Wiesz co?! - rzuciłem - o nic, kompletnie o nic.
- Co przegapiłam - Ari zapytała, patrząc na wszystkich. Wyglądała lekko zdekoncentrowaną, ale dokładnie wiedziała co zrobiła. Zignorowałem ją.
Przez kilka minut trwała niezręczna cisza. To było niepokojące, bo w tym domu, nigdy nie było tak cicho, chyba że wszyscy śpią. Nagle Ari wstała a wszystkie oczy były skierowane na nią.
- Ide po ... chleb. Wrócę przed przyjściem twojej mamy. - dodała do Harrego. On kiwnął glową, nie łapiąc kontaktu wzrokowego.
- Lepiej żeby nie szła sama. - powiedział cicho Harry.
- Ja mogę iść - Liam na ochotnika a ja szybko się zerwałem.
- Nie ty nie możesz. - powiedziałem szorstko. - Ja pójdę. I tak muszę z nia porozmawiać.
Ariadne spojrzała na mnie nerwowo, gdy wychodziłem z mieszkania. W samochodzie do centrum handlowego cały czas milczeliśmy. Ari była zdenerwowana. Wiedziała, ze coś jest nie tak, ale nie potrafiła się do tego przyznać. Jak ona mogła to zrobić? Myślałem że chce się zaprzyjaźnić z Danielle, ale ona chyba nie dba o przyjaźń. Wjechaliśmy szybko na parking. Przekręciłem klucz w stacyjce i zamknąłem za nami drzwi. Ruszyliśmy w stronę windy.
Drzwi windy się zamknęły i irytująca muzyczka zaczęła grać. Ariadne pękła.
- Co?! Co takiego się nagle stało? Co ja zrobiłam?
Spojrzałem na nią.
- Proszę cię, jakbyś nie wiedziałam.
- No bo nie wiem! Może mnie oświecisz - powiedziała, kładąc swoje ręce na biodrach. Nacisnąłem przycisk z numerem 3, gdzie znajdywała się piekarnia.
- No bo nie wiem! Może mnie oświecisz - powiedziała, kładąc swoje ręce na biodrach. Nacisnąłem przycisk z numerem 3, gdzie znajdywała się piekarnia.
- Świetnie. Chcesz grać teraz głupiego?
Patrzyła na mnie, na jej twarzy było widać złość i nieporozumienie
- Liam zdradził Danielle z Tobą - w końcu pękłem. - Ona jest dla mnie jak siostra i nie pozwolę, żeby Liam ją zdradził.
Spojrzała zaskoczona.
- O czym ty do cholery mówisz?
- Oh proszę cię, nie udawaj niewinnej. Masz dowód na szyi. A potem jeszcze o boje o tym rozmawiacie jakby niby nic się...
- czekaj to ? - zapytała z uśmiechem wykazując na znamię. Malinka na obojczyku.
- Oczywiście! - splunąłem.
- Oczywiście! - splunąłem.
Zaczęła się śmiać. ONA. SIĘ. ŚMIAŁA! Niewiarygodne.
- Liam oparzył mnie prostownica idioto!
Jeśli Dani się dowie!
Czekaj co?
Westchnęła i podniosła rękę do swoich ust. Zrobiła sobie malinkę na ręce. Podniosła dłoń i przystawiła ją do rany na szyi. Teraz rozumiałem. Ta na szyi była bardziej czerwona i prosta. Nie wyglądała jak malinka na ręce. Spojrzała na mnie i uniosła brwi.
-Teraz mi wierzysz? - zapytała.
Spojrzałem w górę i skinąłem głową z zakłopotaniem.
-Er.. przepraszam. Starałem sie ochraniać swoich przyjaciół. - wyjaśniałem czując się winnym.
Wzruszyła ramionami.
- Rozumiem. Chciałabym mieć takich przyjaciół.
- Teraz już masz. - powiedziałem po chwili.
Ona zrobiła "aww" i przytuliła mnie. Potargałem jej włosy i odsunęła się. Nagle usłyszałem trzask muzyki i lekki hałas po chwili ucichło wszystko. Głupie windy. To centrum handlowe potrzebuje nowe.
Uśmiech pojawił się na mojej twarzy gdy jej oczy się powiększyły.
- Co?
- Louis - jej głos brzmiał jak przerażający szept.- Dlaczego my się nie ruszamy?
Jak na zawołanie winda zaczęła opadać a krzyki Ari zagłuszały ciszę.
_______________________________________________________________
Jestem z Was dumna!!! tyle com pod poprzednim wpisem !! :)
dziekuję <3
czytasz ?? skomentuj ! to mobilizuje do dalszej pracy ;)




















