poniedziałek, 24 czerwca 2013

3 A Hormonal and Territorial Girlfrind

Chodziłam w tą i z powrotem przed Louisem i Harry którzy patrzeli na mnie, jak sie stresuję.
- A co jeśli mnie nie polubią? - Powiedziałam  chyba po raz dziesiąty. Harry westchnął i pociągnął mnie na kanapę między nim a Lou.
- Polubią!
- A co jeśli nie?
- Dlaczego mieliby cię nie polubić, Ariadne?- Powiedział Harry. Oparłam głowę i plecy na ramionach Lou a nogi położyłam na Harrego kolana. Rozproszyłam się nieco, gdy położył rękę na moim udzie.
- Er, przepraszam, jakie było pytanie? - powiedziałam, mrugając kilka razy. Widziałam jak Lou powoli oddycha i powstrzymuje się od parsknięcia.
- Dlaczego mieliby cię nie polubić? - Harry powtórzył z uśmiechem.
Wahałam się, i wzruszyłam ramionami.
- Nie wiem zbyt wiele o was.
- Oglądałaś może nas na YouTube- zapytał Lou.
Zarumieniłam się i skinęłam głową.
- Przesłuchałam wasze piosenki, występy z XFactor i kilka wywiadów. - przyznałam cicho.
Harry uśmiechnął się do mnie
- Oglądałaś Video Diaries?
Roześmiałam się i kiwnęłam głową.
- Czy jestem jedyna który myślała dwuznacznie słysząc "lubię dziewczyny które jedzą marchewki" ? - zapytałam, a Harry i Louis roześmiali się głośno.
-Początkowo, nie miałem tego na myśli- potem znałem sobie z tego sprawę, gdy Harry mi o tym powiedział- zachichotał. Przechyliłam głowę przez ramię, by spojrzeć na niego i widziałam  jak wymielił się z Harrym spojrzeniami. Harry podniósł swoje ręce z mojej nogi i położył je na swojej szyi.
- O której oni przyjdą? - zapytałam nerwowo.
Harry spojrzał na zegarek na ścianie.
- Za pół godziny. - wzruszył ramionami.
- CO?! PÓŁ GODZINY!? Muszę się przygotować! - krzyknęłam. W pośpiechu przypadkowo spadłam z kanapy i wylądowałam na podłodze. Obaj chłopcy zachichotali a ja spojrzałam na nich.
- Co ja powinnam założyć ??- jęknęłam żałośnie z podłogi. Louis i Harry pochylili się do przodu, by móc zobaczyć mnie ponownie.
- powiedziałem Eleanor żeby ubrała się ładnie. - powiedział Lou.
- Ona tez będzie? Świetnie! Teraz na pewno będę wyglądała brzydko. - krzyknęłam histerycznie.
Jeśli myśleli przedtem że jestem zdrowa, teraz na pewno zmienili o mnie zdanie.





Wybrałam moje ulubione różowe szorty, czarny top i czarne szpilki. Ułożyłam moje fale w luźny kucyk z boku i usłyszałam dzwonek do drzwi. Wpadłam w panikę ponownie. Może powinnam jeszcze raz nałożyć błyszczyk? Wzięłam trzy głębokie oddechy i opuściłam mój pokój.
Wysoka dziewczyna przytulała się do Louisa. Miała na sobie niebieskie jeansy i top ze zwierzęcym nadrukiem. Odwróciła się w moją stronkę.
- Myślałam, ze waszym współlokatorem, jest chłopak- warknęła.
Bzdura, bzdura, bzdura. Hormonalnie i terytorialnie byłam dziewczyną. Cholera.
- uhh... - jęknęłam głupio, otwierając i zamykając od razu moje usta. Eleanor spojrzała na Lou, stanęła przed nim i odwróciła się by spojrzeć na mnie.
Jej wzrok mógł zabić...
Harry gapił się na mnie, wiec by uniknąć jej spojrzenia i odwróciłam się w jego stronę. Wyglądał nawet gorąco w jasno niebieskich spodenkach i białym serdaku, który miał na sobie. Eleanor szepnęła coś do ucha Lou a on starał się nie uśmiechać  Zauważyłam, że się na mnie patrzą. Mogę szczerze powiedzieć, że obawiam się o swoje życie.
- Musimy pogadać  nowa dziewczyno- rzuciła jadowicie. Chwyciła mnie za rękę i wciągnęła do mojego pokoju. Spojrzałam przez ramie na chłopców  ale oni stali w zszokowani zachowaniem Eleanor. Według Harrego, miałyśmy się dogadywać świetnie, ponieważ ona jest słodka i przyjazna. Taak. Ona sprawia że smoki wyglądają przyjaźniej.
Zatrzasnęła za sobą drzwi, odwracając i uśmiechając się do mnie. Ruszyła w stronę mojego łóżka, upadając na nie plecami, ciągnąc mnie w dół obok niej.
-Bardzo przepraszam cię za to.- powiedziała, odwracając głowę, spoglądając na mnie. Jej ciemne, faliste włosy rozłożyły się na mojej kołdrze. Musiałam chyba wyglądać na zdezorientowaną bo dodała.
- Postanowiłam, ze będę grała nadopiekuńczą dziewczynę, bo chłopcy nie pozwolili mi pogadać z tobą na osobności. Naprawdę chcę cię dobrze poznać. Z tego co słyszałam, to będziemy dobrymi przyjaciółkami. Razem z Danielle- dziewczyna Liama, ona na pewno ciebie tez polubi. Niestety nie przyjedzie dziś wieczorem, bo tańczy w LA. Mogę wiedzieć, dlaczego przeniosłaś się tutaj? Louis powiedział mi wszystko, tylko nie o tym. "przepraszam, ale nie mogę ci powiedzieć, prosiła nas o to" ale bardzo byłam chciała wiedzieć, proooooooosze?
Patrzyłam na nią. Powiedziała to wszystko bardzo szybko. Wzruszyłam ramionami i postanowiłam powiedzieć jej moją historię z większymi szczegółami, niż chłopcom, ponieważ chce mieć jakaś przyjaciółkę tu w Londynie, a Eleanor wydaję się perfekcyjna. Była naprawdę dobrym słuchaczem.
- Fajnie, że mi wszystko wyjaśniłaś  - powiedziała i dała mi pocieszający uścisk. Ale potem coś mi przyszło do głowy.
- Dlaczego jesteś dla mnie taka miła? - zapytałam, a ona wyglądała na zaskoczoną.
- A dlaczego miałabym nie?
- Nie obawiasz się, ze będę próbowała ukraść ci chłopaka ?- zapytałam z goryczą.
Nieoczekiwanie Eleanor się uśmiechnęła.
- Z dwóch powodów nie martwi mnie to w najmniejszym stopniu.
- Jakie są te powody?
- Po pierwsze, widziałam jak Harry na ciebie patrzy. Kiedy wyszłaś z pokoju jego szczeka prawie opadła na ziemie. Po drugie, po tej historii, wiem że nie zamierzasz kraść czyjegoś chłopaka.
Wzruszyłam ramionami.
- Harry jest flirciarzem, zgodnie z moimi badaniami.- powiedziałam
- Badaniami?- zapytała podnosząc brwi.
- Nie słyszałam o nich, przed przeprowadzką. - powiedziałam nieśmiałe.
Eleanor roześmiała się.
- W porządku. Mogę powiedzieć ci wszystko, co będziesz chciała wiedzieć. Również będę na ciebie mówić Ree od teraz. Ariadne jest ładne, ale zbyt długie.
- Twój chłopak powiedział mi to samo. - roześmiałam się  - a ja będę na ciebie mówić Elle, ponieważ Eleanor jest za długie.
- Yay!
Zaśmiałam się. Pochyliłam się pod moim łóżkiem i znalazłam dwa lizaki, jeden jej rzuciłam.
- Co to ?- spytała.
Wzruszyłam ramionami.
- Chciałam lizała, a dlatego że cię lubię, to dla ciebie też mam jednego.
Ucieszyła się i przytuliła mnie.
- Ja ty i Danielle będziemy najlepszymi przyjaciółkami.
Wow, tą dziewczynę łatwo można uszczęśliwić.
Rozległo się pukanie do drzwi.
- Wejdź- zawołałam.
- Er... chłopcy już tutaj są - powiedział Harry, stojąc w moich drzwiach.
Eleanor pisnęła i puściła mnie, skacząc z łóżka wybiegła przez drzwi biegnąc do nich. Niestety, zostawiła mnie samą w pokoju z Harrym. Nie byliśmy sami od czasu incydentu z ręcznikiem.
- Czy oni są w środku?
Skinął głową, czytając stres z mojej twarzy
- Wszystko będzie dobrze- powiedział, biorąc mnie pod rękę i prowadząc do salonu.
- Wyglądasz dziś gorąco- dodał.
- Dziękuję- odpowiedziałam nieśmiało. W salonie zauważyłam trzech gorących facetów stojących w drzwiach. Wyglądają dużo lepiej w realu niż na ekranie komputera.
- Jesteś dziewczyną. - powiedział wysoki chłopak z ciemnymi włosami.
- Dlaczego wszyscy z góry założyli, że będę chłopakiem?!- zapytałam  W tedy zauważyłam, ze Harry wciąż trzyma mnie za rękę. Spojrzałam na niego, a on posłał dziwne spojrzenie do Zayna.
- Jestem Zayn- powiedział  dając mi szybki uścisk, wychodząc poza zasięgiem Harrego. To jest Liam i Niall.
- Cześć, jestem Ariadne. 
Niall uśmiechnął się do mnie, przytulił mnie i puścił oczko. Chciałam tez mu puścić oczko, ale normalni ludzie chyba raczej takich rzeczy nie robią, wiec trzymałam dalej mocno rękę Harrego.
- Masz ładne oczy- wypaliłam.
OPS!
- Dziękuję  powiedział  Powiedział coś jeszcze, ale nie zrozumiałam. Każdy patrzył na mnie czekając na odpowiedź.
- Nie zrozum mnie źle - Uwielbiam twój akcent, ale czy mógłbyś mówić er.. wolniej?
Niall uśmiechnął się ponownie.
- Przepraszam, zawsze mówię szybko. Powiedziałem: Jak ci się tutaj podoba?
Wszyscy patrzyli na mnie, a ja stałam zdenerwowana. Co jeśli powiem coś niewłaściwego i wszyscy mnie znienawidzą?
- Em.. Kocham tu być.
- Mów szczerze Ari! - powiedział Louis dając mi znaczące spojrzenie.
- Jestem szczera.
- Jasne że jesteś- Liam powiedział żartobliwie.- Nie gotuj czasem dla nich.- powiedział, po czym przytulił mnie na powitanie. Zauważyłam, że ci chłopacy na prawdę lubią się przytulać.
- Co masz na myśli? Powiedzieli mi, że żaden z nich nie potrafi gotować.
-Harry potrafi gotować.- Liam uśmiechnął się, zdobywając kopniaka od Harrego. - Jak myślisz jak udawało im się przeżyć bez ciebie?
- Powiedzieli, ze brali jedzenie na wynos.- powiedziałam powili, odwracając się w stronę Harrego i Louisa. Puścili do mnie zuchwale uśmiechy.
Westchnęłam i opadłam na kanapę obok Eleanor. Zauważyłam, ze Harry i Niall mnie obserwują, wiec postanowiłam się zabawić. Trzymając lizak za patyczek obracałam go tak, by cukierek obracał się w moich ustach. Oparłam się o Eleanor i ssałam go, wiec moje policzki były wciągnięte  Uśmiechnęłam się nieco kiedy Zayn i Niall spuścili wzrok i rozpoczęli rozmowę. Zlizałam truskawkowy smak z moich ust a następnie znów włożyłam lizaka do ust.
- Liżesz tego lizaka jak dziwka- szepnęła do mnie. Słyszałam uśmieszek w jej glosie.
- Wiem- odpowiedziałam szeptem.
- I Harry na ciebie patrzy
- Wiem. - szepnęłam  starając się ukryć uśmieszek  Prychnęła z rozbawieniem, gdy zdała sobie sprawę z tego co robię.
- Liam, pokaż Ari zdjęcie Danielle. - zaproponował Louis. - a i zamówiliśmy chińszczyznę, ale facet powiedział, ze zajmie to chwilę. Liam wyjął swój portfel z kieszeni i podał mi go. Aww! jak słodko! On trzyma jej tam zdjęcie  Otworzyłam go i zobaczyłam zdjęcia Liama z nieskazitelnie opaloną dziewczyna z kręconymi włosami. Oby dwoje uśmiechali się do kamery. Zamknęłam portfel i oddałam go z powrotem chłopakowi. Schowałam twarz w ramieniu Eleanor wypuszczając odgłos płaczu.
- Co się stało kochanie?- zapytała.
Spojrzalam się na Lou i na Liama.
- Oni spotykają się z super modelkami a tymczasem ja siedzę tutaj i czuję się jak ziemniak! - mój głos był stłumiony przez jej ramię, ale na pewno mnie zrozumiała, bo roześmiała się.
- Danielle jest wspaniała, ale ja nie jestem super modelką. - powiedziała mi usmiechając się- ale ty z drugiej strony ...
- Jestem ohydna? Czy zbyt koścista? Umrę samotnie z 47 kotami. - Powiedziałam podnosząc głowę. Widząc zdjęcie Danielle i siedząc koło Eleanor, czułam się nagle bardzo skrępowana.
- Jesteś gorąca i się zamknij. - powiedziała.
- You're insecure!- Louis zaczął piosenkę. 
-Don't know what for!- Dołączył się Zayn.
- You're turning heads when you walk through the do-o-oor - dokończył Harry. Śpiewał poprawnie, nisko... i bardzo blisko mojego ucha.
To było raczej atrakcyjne. 
Odwróciłam się w stronę Harrego, nie zdając sobie wprawy, jak blisko są nasze twarze. Nasze nosy praktycznie się stykały, ale żadne z nas się nie odsunęło. Patrzeliśmy tak na siebie, jak podczas incydentu z ręcznikiem. Ktoś nagle gwizdnął, wiec odwróciliśmy się. 
- Przyniosę kilka filmów. - powiedział Zayn wypełniając niezręczną ciszę. Trzymał trzy okładki DVD: Teksańska Masakra Piła Mechaniczną, Piątek Trzynastego i Wolf Creek.
- Wolf Creek.!!??- zapytałam wzruszając ramionami. 
- Harry powiedział nam że jesteś z Australii  ale nie chciał nic więcej powiedzieć na twój temat. Wiec przynieśliśmy to, w przypadku gdybyś tęskniła za domem. 
- Wiec przyniosłeś mi film, o ludziach zamordowanych w środku australijskiej pustyni, lecząc moją tęsknotę za domem?- zapytałam z uśmiechem  Gest był słodki, ale chłopcy czasem tacy... nieświadomi. 
Odłożył pozostałe dwie płyty.
- Wezmę to jako NIE.
- Teksańska Masakra Piłą Mechaniczną!- Louis powiedział uradowany. Niall i Liam również byli zadowoleni z wyboru. 
- Nie obchodzi mnie co będziemy oglądać- dodał Harry, siadając koło mnie.
- Nie rozumiem dlaczego musimy oglądać horrory. - Eleanor żachnęła, zakładając ręce. 
- Aw, choć tutaj, nie pozwolę żeby coś ci się stało. - powiedział Lou, otwierając ramiona. Eleanor usiadła mu na kolanach a on pocałował ja w skroń. Byłam zazdrosna. Nie o nią  ale o jej związek. Mam nadzieję że też kiedyś będę w tak dobrym związku. 
Zayn chciał zajął jej miejsce, pozostawiając Nialla i Liama na podłodze. 
-Przesuń się- powiedział wskazując na mnie, abym posunęła się w kierunku Harrego.
- Zmieścisz się tutaj spokojnie. - powiedziałam spoglądając na wolne miejsce z podniesionymi brwiami. 
- Nie jestem tak chudy, jak Eleanor, przesuń sie. - powiedział Zayn. 
- Wal się - powiedziałam pochylając głowę do tylu i zamykając oczy.
- Co ty powiedziałaś ?- zapytał.
- Nie usłyszałeś? - powiedziałam otwierając oczy, a Zayn złapał mnie w weselny sposób.
- Puść mnie!- płakałam i uderzałam go w piersi starając się nie śmiać. 
- W porządku- powiedział i upuścił mnie na Harrego. Z grymasem siedziałam ściśnięta miedzy nimi. W końcu poddał się i zdecydował położyć głowę na podłokietniku Harrego, plecy i brzuch na jego kolanach, a nogi położyłam na Zaynie. To było całkiem wygodne. 
Niall włączył film i zgasił światła. Było dość ciemno na dworze. Spojrzałam na ekran telewizora gdzie własnie jakaś grupa, wzięła dziewczyny z ulicy do samochodu  Już teraz mogę przeczuć jak to się skończy.
Podobnie jak w większości horrorów, bohaterowie byli zbyt głupi żeby żyć. 
O! Spójrzcie! Tam jest duży straszny dom! Choćby do niego!
O! Spójrzcie! Starsza straszna pani oferuje mi herbatę! Wypiję to!
O! Spójrzcie! Jestem młodą dziewczyną a ten starszy facet powiedział, ze ma telefon. Pójdę do jego ciemnego domu sama!
Czułam Harry bawi się moimi włosami. Spojrzałam na chwile na niego i znów skupiłam się na oglądaniu filmu. 
W połowie filmu, ktoś zapukał głośno do drzwi i wszyscy podskoczyli. Niall zastopował film i wstał otworzyć drzwi. 
- Ostrożnie- powiedziałam do niego. 
- Dlaczego? - zapytał odwracając się.
- To może być morderca!- powiedziała mimochodem, spoglądając na moje paznokcie. 
Niall prychnął, ale zauważyłam  że zanim otworzył drzwi spojrzał przez wizjer, by upewnić się że to kurier. Przekazał mu pieniądze, wziął trzy opakowania i zamknął drzwi. 
- Mamy wystarczająco jedzenia? - Eleanor zapytała Lou sarkastycznie. On wzruszył ramionami i uśmiechnął się.
- Wiesz, że wszyscy jedzą jak świnie, z wyjątkiem Ari, ona ma maniery przy stole.
- COO? -zapytałam z ustami pełnymi jedzenia, żeby udowodnić, że się myli.
- Cofam to!- powiedział. 
- Tak myślałam. - Powiedziałam wycierając delikatnie usta serwetką. 
Gdy skończyliśmy jeść, znów zgasiliśmy światło i wróciliśmy do filmu. Tym razem ja i Eleanor byłyśmy skulone pod ogromnym kocem na podwójnym fotelu. 
Louis, Niall i Harry siedzieli na kanapie za nami a Zayn siedział na fotelu obok. 
Gdy film miał się skończyć ktoś uszczypnął mnie za boki. Pisnęłam, odwróciłam się i uderzyłam Lou w brzuch. Chłopcy i Elle wybuchnęli śmiechem 
- To nie było śmieszne!- zaprotestowałam- Przestraszyłeś mnie! 
- Trochę było!- powiedziała Elle a ja wystawiłam język jak siedmioletnie dziecko. 

________________________________________

Chłopcy już poszli, wiec zostałam tylko ja, Louis, Eleanor i Harry w salonie rozmawiając o niczym 
- Jestem zmęczona!- powiedziałam
- Ja też- powiedziała Ella.
- Idziemy spać! - powiedział Louis biorąc ją za rękę i wstając.
- Dobranoc! -powiedziała. 
- Dobranoc! - odpowiedzieliśmy jej.
- My też powinniśmy iść do łózka. - powiedział Harry. - Nie razem! Miałem na myśli... chyba... ze chcesz. - strzelił mi fałszywy uśmiech, a ja przewróciłam oczami.
- Dobranoc Styles!

Szybko przebrałam się w pidżamę  którą przesłała mi moja siostra kilka dni temu. Położyłam się na łóżku i zgasiłam lampkę. Po dziesięć minutach niepokojących myśli, zdecydowałam, że nie mogę zasnąć. Złapałam za moją poduszkę i wyszłam w pokoju, nie myśląc co robię. Zatrzymałam sie przed drzwiami Harrego i zawahałam się. Wzruszyłam ramionami i zapukałam delikatnie. 
- Tak? - słyszałam cichy głos za drzwiami. Weszłam do środka i delikatnie zamknęłam za sobą drzwi. 
- Er, cześć. - powiedziałam cicho. 
- Ari? - zapytał Harry unosząc jedną brew. - Co się dzieje?
- uhmm... ale nie będziesz się śmiać? 
- Nie będę.
- Boję się. Mogę zostać z tobą dzisiaj? - powiedziałam szybko. 
Harry zaśmiał się i tak podnosząc kołdrę robiąc dla mnie miejsce.
- Dziękuję. - powiedziałam, kładąc się tyłem do niego. Czułam że leży blisko i owinął ramię wokół mojej talii. 
- Wiec, co cię tak przestraszyło? Ten film nie wyglądał dla ciebie na straszny!- powiedział do mnie cicho. Czułam jego oddech na moim ramieniu, nagle poczułam dreszcze na moich plecach. 
- To nie film mnie przestraszył. - odpowiedziałam szczerze. - Pamiętasz kiedy ja i Lou myliśmy razem naczynia... zdecydował, że będzie fajnie gdy opowie mi straszną historię. 
- Która ci opowiedział, on zna ich kilka.
- O ludziach kretach. 
- O Tak! to jest dość straszne, ale śmiałaś się na Teksańskiej Masakrze Piłą Mechaniczną a przestraszyło cię opowiadanie Lou?
- Filmów się nie boję, ale opowieści grozy mnie przerażają. - przyznałam. 
- Dobrze, ja nie pozwolę, żeby stała ci się krzywda. - Powiedział Harry zaciskając rękę wokół mojej talii ochronnie. Uśmiechnęłam się i zamknęłam oczy. 
- Dziękuję Harry. Dobranoc.
- Dobranoc. 


Przepraszam, że tak długo czekaliście! Teraz już zdecydowanie częściej będą rozdziały
chcę się wyrobić z tym tłumaczeniem do wyjazdu mojego do Polski ;) 

czwartek, 13 czerwca 2013

2 Cool. Awesome. Moving On.

Mieszkam już z Louis'em i Harrym 3 dni i do tej pory, żaden z nich nie próbował podpalić mi włosów ani nie patrzał na mnie jak śpię, więc wszystko idzie dobrze. Tylko że, ja musiałam objąć obowiązki kuchenne. Faceci!!
Wczoraj rozpakowałam swoje rzeczy jak zdjęcia, moja kolekcja DVD, wiec teraz tylko pozostały mi rzeczy łazienkowe.  Louis zaproponował mi, że może mi z nimi pomóc dzisiaj. Każdy z chłopców ma swoją łazienkę, wiec postanowili być tak przemili, i dostałam główną łazienkę obok pokoju gościnnego, ponieważ w moim pokoju, o dziwo nie ma łazienki. Skończyło się na tym że siedzę na podłodze z przodu szafki pod umywalką z ogromną torba i Louisem.
- Po co ci tyle makijażu? - spytał, spoglądając na trzecią buteleczkę z podkładem.
- Żeby nie przestraszyć małych dzieci- odpowiedziałam poważnie, a on się uśmiechnął.
- Nie potrzebujesz makijażu Ari- powiedział. Ari to przezwisko które wymyślili dla mnie Lou i Harry. Moje imię jest podobno (i tu cytuję) jedno z tych imion, które jest miło słyszeć, ale zbyt długie, alby powiedzieć, dla leniwych ludzi takich jak my.
- OK, jeśli potrzebujesz używać tego, to po co ci aż cztery tusze do rzęs?
O Boże, on jest taki "chłopieńcy"
- Tej jest wydłużający, tej jest pogrubiający, tej jest wodoodporny, a to jest podstawa.
Louis tylko patrzyła na mnie i łowił kolejne rzeczy z mojej kosmetyczki i podawał mi je.
- Ty naprawdę nie słyszałaś nigdy o mnie i o chłopakach ? - zapytał mnie przypadkowo trącając butelkę z produktem do włosów.
- Przede wszystkim, powiedz mi kim są ci "chłopcy". Rozmawiasz o nich tak dużo, a ja nadal nie mam pojęcia kim oni są. - To prawda. Harry i Louis często wspominają o "chłopcach" i od czasu do czasu wspominają jakieś nazwiska, ale nigdy nie pamiętam.
- Dobrze pamiętasz, jak na początku powiedzieliśmy ci z Harrym że jesteśmy w zespole One Direction i poprosiliśmy cie o podpisanie umowy że nie podałabyś nikomu naszego adresu? Ci "chłopcy" to nasi koledzy z zespołu. Ja, Harry, Niall, Liam i Zayn. To brzmi dość dziwnie, że nas nie słyszałaś. Na Twitter mamy poro australijskich followers.
- Nie słucham dzisiejszej muzyki.  - zaczęłam mu wyjaśniać, wzruszając ramionami. - Pracuję.. a raczej pracowałam w małym winylowym sklepiku przy plaży, wiec słuchałam dużo muzyki tam np jak The Beatles. Nigdy nie słuchałam radia. Nigdy nie słuchałam nic nowoczesnego, wyjątkiem jest Ed Sheeran. Uwielbiam go. Czuję się trochę "ciemno". Powiedz mi trochę o was.
Louis pomyślał przez chwilę.
- Liam i ja jesteśmy jedynymi którzy mają dziewczyny. - powiedział z bezczelnym* uśmiechem.
- Ty masz dziewczynę?! - krzyknęłam. a Louis upuścił szczoteczkę.
- Tak ... - odpowiedział wolno.
- Dlaczego jeszcze jej nie spotkałam? - Nie byłam zła, ale jego reakcja mnie rozbawiła
- Ponieważ poznałem cię hm... dwie minuty temu?
- WOW nie wyolbrzymiasz? To było trzy dni temu idioto.- zaśmiałam się szturchając go w ramie. Wzruszył ramionami, uśmiechnął się zadowolony, że nie byłam na niego zła.
Mam nadzieję że będę mogła poznać niedługo Nialla, Zayna i Liama. Z tego co słyszałam, zdają się być naprawdę fajnymi ludźmi. Miałam nadzieję że ich tu przyprowadzą. Szczerze mówiąc, mogłabym ich przecież odstraszyć i potem nie chcieliby już przychodzić. W tedy ich przyjaźń była by testowana, a  zespół by się rozpadł. Następnie ich fanki byłyby wściekłe i zaczęły by wojnę, co doprowadziłoby do końca świata. Nie mogę być odpowiedzialna za to wszystko!
- Wszystko w porządku? - Louis zapytał, przyglądając mi się podejrzliwie. - Byłaś jakby w innym świecie i nie mogłaś złapać tchu.
- Nie chce doprowadzić do końca świata. - powiedziałam poważnie, a on spojrzał na mnie i nie pewnie położył rękę na moim czole, sprawdzając czy nie mam temperatury. Uderzyłam go w rękę. 
- To co chciałam powiedzieć to, chce poznać twoich przyjaciół. - to brzmiało strasznie niesfornie i wymagając w mojej głowie. 
- wiec ... - Louis zaczął. Boże wie, ścieżka zniszczona. On chce pewnie powiedzieć że nie! - W pewien sposób już nawet zorganizowaliśmy spotkanie. Spotkamy się wszyscy jutro po południu. 
- świetnie!- powiedziałam entuzjastycznie i zaczęłam dalej układać swoje rzeczy. Louis sięgnął do pudelka i nagle usłyszałam krzyk. Spojrzałam na niego, a on upuścił pudełko w którym były tampony. Chłopak stal i patrzył na mnie nieruchomo jakby mogły eksplodować w każdej chwili. 
- one tutaj nie będą - powiedział 
- em.. ale jakby ja ich potrzebuję - zaczęłam.
- NIE! zatrzymaj je u siebie w pokoju.
- Dlaczego? Mam krwawić na całym piętrze w drodze do łazienki?
Louis odwrócił wzrok z tamponów i spojrzał na mnie z niesmakiem. 
- Na miłość Boga, niech tu zostaną. - powiedział, następnie wrzucił je do szafki i szybko zamknął drzwi, jakby miały zaraz wylecieć, i go zaatakować. 




Przełożyłam moje mokre włosy przez ramię i włączyłam mojego laptopa. Pachniałam moim ulubionym szamponem - zielone jabłko i wanilia. Jedyny problem z korzystania z głównej łazienki jest to, że muszę przynosić ubrania ze sobą, wiec muszę się tam ubierać. Oczywiście zapomniałam ich (znowu) i przypadkowo wpadłam na Harrego (dosłownie) mając na sobie tylko ręcznik. Oczywiście spadłby na ziemie, gdyby Harry nie złapał go w pasie. Harry i ja staliśmy tak niezręcznie przez około minutę, aż on zerwał kontakt wzrokowy. Tylko dlatego że Louis nagle wszedł i powiedział:
- Och, przerwałem coś? 
Uśmiechnęłam się, znów zaczynając myśleć. A co jeśli gdyby na prawdę przerwał coś? Nie! on po prostu uratował nas z potencjalnie bardzo niewygodnej sytuacji. 


Mój laptop już się załadował, wiec podeszłam do łózka i umieściłam go na kolanach opierając się plecami o poduszki. Byli świetnymi współlokatorami i przyjacielskimi, wiec postanowiłam poszukać informacji na temat ONE DIRECTION.
Przybyli na trzeci casting X Factor w 2010 roku. Harrego zaśpiewał Isn't She Lovely, Zayn Let Me Love You, Niall  So Sick, Lou Hey There Delilah i Liam (drugi raz ) Cry Me A River. Zespół został stworzony podczas bootcamp przez sędziów.

Spoko. Fajnie. Idźmy dalej.

Zaczęłam szukać ich twitterów i zauważyłam że mają tysiące wiadomości, nie mówiąc już o ilości followers. Z moimi zdolnościami udało mi się również znaleźć Louis'a dziewczynę Eleanor na Facebook. Otworzyłam YouTube w nowej karcie i podłączyłam słuchawki i zaczęłam oglądać "video diaries" Nie byłam zdziwiona oglądając że Lou był mega zabawny. Przeniosłam się na ich występy z X Factor. 
Do tego czasu mój laptop, cały czas przypominał mi, ze zostało tylko 20% baterii, dlatego połączyłam szybko ładowarkę i oglądałam dalej. Zauważyłam nagle w polecanych pewien wywiad, wiec kliknęłam w niego. Zaczęłam się głośno śmiać, co nie zdarza mi się często. 
Alan Carr jest przezabawny a on i chłopcy tworzyli świetny zespół. Nie mogłam nie zauważyć, jak Harry ma uroczy i zaraźliwy uśmiech. Postanowiłam sprawdzić One Direction na iTunes i odkryłam że już wydali album*. Jak mogli mi nie powiedzieć! I jak ja sama mogłam ich nie zauważyć, jak byli hitem w Australii. Faktycznie, teraz tak myślę o tym, miałam w pracy dwie lub trzy grupy chichoczących nastolatek pytających o płytę One Direction. To zabawne że przypomniałam to sobie teraz.
Kopiłam i ściągnęłam cały album Up All Night na mój i Pod Touch, założyłam słuchawki i przykryłam sie kołdrą aż pod brodę. 

* Opowiadanie zostało napisanie jeszcze przed tym, gdy Zayn był z Perrie
* Tak jak już pisałam, opowiadanie było pisanie dość dawno, w tedy była wydana tylko UAN 

PS. MAM PROŚBĘ. sama jestem w szoku ile jest odsłon po jednym rozdziale JEST PONAD TYSIĄC !! 
a komentarzy tylko 3!!! 
można już komentować anonimowo ;) 
Bardzo proszę o komentowanie, dzięki temu wiem, czy wam się podoba i czy jest sens dalej to tłumaczyć ;) 

niedziela, 9 czerwca 2013

1. Who the Hell is Oliver Twist ?

Harry's POV

Wymieniłem ostrożne spojrzenia z Lou. Do tej pory mieliśmy bezdomnego, transwestytę, nielegalnego imigranta z Meksyku, kolejny transwestyta, nudystę, trzynastolatka, który uciekł z domu, człowiek który został zwolniony z domu wariatów 3 tygodnie temu. To był nasz ostatni wnioskodawca. W tym tempie to nikomu nie wynajmiemy naszego wolnego pokoju. A może ten pierwszy transwestyta, wydawał się dość miły.
- Ty otwierasz drzwi - powiedział do mnie Louis. Spojrzałem się na niego.
- Dobrze, ale to ostatni raz. - odpowiedziałem.
- Ostatni raz jak otwierałem drzwi zostałem kopnięty w nogę przez Oliver Twist
- Kto to do diabła jest Oliver Twist? - zapytałem, patrząc się na niego
- Osierocone dziecko które tańczyło. Myślę że własnie tak miał na imię... to był jeden z filmów Elle
- Nie wiem dlacze... - nie skończyłem mówić, bo przerwał mi głośny i niecierpliwy hm... bardziej brzmiało to jak walenie do drzwi. Spojrzałem złowrogo na Lou i poprawiłem włosy.
- OK, już idę.
Kładąc notatnik z pytaniami na kolana Louisa ignorowałem jego triumfalny uśmiech ruszyłem w kierunku drzwi. Wziąłem głęboki oddech i otworzyłem je z nadzieją że nie będzie to żaden gwałciciel, albo psychiczny fan. Nie patrząc na osobę po drugiej stronie odwróciłem się i ruszyłem z powrotem do Louisa. Spojrzałem na niego. Co tym razem? Kolejny transwestyta? Eskimos? Extra głowa? Myślałem, ze już nic nie jest w stanie mnie dziś zaskoczyć.
- Jesteś Ariadne? - zapytał Lou spoglądając w notatnik. W końcu postanowiłem przestać być niegrzeczny i spojrzeć na tą osobę. WOW. Nie ma extra głowy. Po prostu ciemne blond włosy i niebieskie oczy. I CYCKI.
- Hej! Wiem kim jesteś! - dziewczyna powiedziała podekscytowana. Miała dziwny akcent. Brzmiał trochę jak Kiwi*. NIE! Australia, tak jej akcent na pewno pochodził z Australii. Louis delikatnie trącił mnie ramieniem i zdałem sobie sprawę, że patrzyłem na jej szyję. Szybko spojrzałem na podłogę.
-Jesteście..
- Tak, Tak... Jesteśmy One Direction wiemy. - Lou nagle zaczął mówić w trybie biznesowym 
- Zanim zaczniemy, będziemy musieli poprosić o podpisanie umowy z informacją że nie wydasz naszego adresu fanom czy mediom. 
- Chciałam powiedzieć że jesteś facetem z Toms z bilbordu na lotnisku - powiedziała Ariadne.
- To znaczy, że nie wiesz kim jesteśmy? - Louis zapytał z niedowierzaniem. 
- A powinnam? - zapytała unosząc brwi.
- Nie ważne. Ja jestem Louis Tomlinson a to jest Harry Styles 
- Jesteś Ariadne? - zapytałem głupio. Louis spojrzał na mnie złym wzrokiem. 
- Chodzi mi o to... cóż... jesteś dziewczyną. 
- Dobre spostrzeżenie. - powiedziała Ariadne z fałszywym entuzjazmem. 
- Dostaniesz złotą gwiazdkę za to - dopowiedziała. Lou zdrajca aż parsknął ze śmiechu. Nie mogłem nic na to poradzić. kąciki moich ust ułożyły się w uśmiech.
- Chodziło mi o to, że szukamy mężczyzny.
Pokręciła głową.
- Na ulotce, którą znalazłam, nie była określona płeć.
Ariadne wyciągnęła z torebki kawałek papieru i podała go nam. Miała rację, napisaliśmy tam tylko "Poszukiwany Współlokator" wraz z innymi szczegółami o nas samych. 
- Masz racje, nie określiliśmy tego - powiedział Lou - Usiądź.
Ariadne uśmiechnęła się i usiadła delikatnie na kanapie na przeciwko nas, kładąc torebkę obok siebie. 
- Zadamy ci teraz kilka pytań, jeśli nie masz nic przeciwko. - powiedziałem.
- Dawaj - odpowiedziała, chowając swoje włosy za ramie i pochyliła się do przodu, opierając łokcie na kolanach. Ta pozycja spowodowała, że patrzyłem na nią z góry a moje oczy znów dryfowały po szyi. Poddając się spojrzałem na coś po drugiej stronie pokoju. Wiem, ze Louis zrobił to samo, przede wszystkim dlatego, że Eleanor nie spodobałoby się to, gdzie on teraz patrzy.
- Pierwsze - powiedziałem. Postanowiłem z Lou że to ja będę zadawał pytania, a on będzie zapisywał odpowiedzi. 
- Pełna nazwa.
- Ariadne Beth Taylor
- Wiek i data urodzenia. 
- Dziewiętnaście. 3 luty 1994.
- Nie ma mowy! Jestem dwa dni starszy od ciebie - powiedziałem - Następne pytanie. Gdzie wcześniej mieszkałaś? Nie brzmisz jak byś pochodziła z Anglii.
- Jestem z Australii, a dokładniej Adelaide.
Louis skinął głową i zapisywał wszystko. Powinien zostać lekarzem z tym jego "szybkim pisaniem" to jego pismo jest prawie nierozczytywane, tak samo jak Nialla.
- Jest tam słonecznie? - zapytałem a ona przytaknęła. Louis napisał na kartce papieru "SŁONECZNIE" podkreślając to, jakby było to najważniejsze. 
- Dlaczego się stamtąd wyprowadziłaś? - zapytałem się a ona zawahała się z odpowiedzią.
- Może wrócić potem do tego? - zapytała patrząc w podłogę.
- Tak myślę.- Powiedział Lou spoglądając na mnie. 
- Jak długo mieszkasz w Anglii i gdzie jeszcze wcześniej tutaj mieszkałaś?
- Jestem tutaj około tygodnia, ale kocham tu być - odpowiedziała uśmiechając się - Pierwsi ludzie z którymi mieszkałam, były to dwie dziewczyny, około mojego wieku. Były zazdrosne o moje włosy i próbowały je podpalić w drugą noc. Druga pani u której mieszkałam mieszkała na końcu ulicy. Mieszkałam u niej do końca ulicy. 
- Dlaczego się od niej wyprowadziłaś? - zapytał Louis podnosząc głowę. 
Ariadne zmarszczyła nos.
- w piąta noc zobaczyłam ja stojącą w moich drzwiach. Obserwowała mnie jak śpię. To było trochę przerażające. 
- Tylko trochę - Powiedziałem. Spojrzała się na mnie na chwilę i zacząłem czuć się trochę skrępowany. 
- Możesz pomyśleć że jesteś dziwna ale muszę to zrobić - powiedziała. Pochyliła się ku mnie i myślałem, że będzie chciała mnie pocałować. Zamiast tego jednak, poprawiła jeden z loków na mojej głowie. 
- Ok, możemy kontynuować. - powiedziała odchylając się do tyłu. Lou zakaszlał, próbując zakryć swój śmiech a ja siedziałem i czułem się zakłopotany. 
- Czy jesteś karalna? - zapytałem ją, zanim Louis się uspokoił. Ariadne posłała mi dziwne spojrzenie.
- nie..? -  powiedziała powoli.
- Tylko sprawdzam. Musimy być ostrożni w naszych czasach. Nigdy nie wiesz kto wkroczy do twojego życia. - odpowiedziałem i przygryzłem dolna wargę. 
- Możesz nam teraz powiedzieć, dlaczego się przeprowadziłaś. Miałem na myśli, musi to być coś bardzo poważnego, skoro jesteś chętna przenieś się z dwoma facetami, którzy mogliby cię ewentualnie zgwałcić.
Louis i Ariadne przesłali mi dziwne spojrzenia. 
- Mógłbyś? - spytała, unosząc brwi.
- NIE! -odpowiedziałem szybko. 
Powoli wciągnęła swoją torbę na ramię.
- To dokładnie mógłby powiedzieć gwałciciel. 
Louis westchnął.
- Widzisz Harry, przestraszyłeś ją. Nie jesteśmy gwałcicielami Ariadne, zrelaksuj się.
Wzruszyła ramionami. 
- Możesz nam opowiedzieć swoją historie? - zapytałem - Nie powiemy nikomu.
Prychnęła.
- Komu ewentualnie mógłbyś powiedzieć? Jesteś złota rybką?
- Nigdy nie miałem złotej rybki. 
Przewróciła oczami. 
- Mogę wam powiedzieć krótką wersję. - powiedziała, widząc moje niecierpliwe spojrzenie. - Po prostu mój chłopak z którym byłam 3 lata zdradził mnie z moja najlepsza przyjaciółka. Chciałam wkręcić zarówno jej chłopaka jak i brata, chciałam im pokazać jak się czuję, ale zdecydowała, że zrobię to, co każdy nastolatek by zrobił w mojej sytuacji. 
- Uderzyłaś ją? - zapytał Lou.
- Nie.. Opuściłam kraj i jestem tutaj. 
Bo to własnie była zwykła reakcja nastolatka. Louis spojrzał na mnie pytająco, a ja wzruszyłem ramionami 
- Wydajesz się rozsądna i o wiele bardziej akceptowana niż poprzedni nasi kandydaci. Kiedy chcesz się przeprowadzić? - Zapytał Lou.
Aridane dyszała i odbiła się od fotelu.
- To znaczy że mogę tu zamieszkać? - pochyliła się i przytuliła nas w tym samym czasie. 
- Kiedy chcecie żebym się przeprowadziła. 
- Teraz? jeśli masz swoje rzeczy. - powiedziałem wzruszając ramionami.
- Na prawdę? Mój wózek jest na dole.
- Jak wiedziałaś, że wybierzemy ciebie? - Lou zapytał z pół uśmiechem.
- Ja nie wiedziałam, ale widziałam innych aplikantów. 



Ponieważ ja i Lou jesteśmy idiotami z naszej głupiej męskiej dumy zanieśliśmy jej materac i 10 worków z ubraniami do pokoju gościnnego, pomimo jej wielu protestów że nie potrzebuje pomocy.

- Jestem zmęczony - jęknąłem- opowiedz mi jakąś bajkę na dobranoc. - powiedziałem do Ariadny. 
Skinęła głową. 
- To historia miłosna o księżniczce, o! cisza! - dodała gdy oboje jęknęliśmy jednocześnie.
- śmiało - westchnąłem zamykając oczy. Louis z drugiej strony Ariadny zrobił to samo.
- Księżniczka Ariadna, córka Króla Minosa z Krety, pomogła Tezeuszowi, zabić jej potwornego przyrodniego brata, znanego jako Minotaur ucząc go używając złotej nici jako ścieżki w labiryncie w którym mieszkał Minotaur. Głęboko w tym ciemnym labiryncie gdzie ani mężczyzna ani kobieta nigdy nie przeżyli. Tezeusz zabił potwora a następnie powrócił po złotej nici z powrotem. 
Gdy wyszedł zwycięski z labiryntu poprosił Ariadne o rękę. Uciekli z Krety na statek, który na nich czekał. Uciekali od tłumu obywateli, którzy byli wzburzeni morderstwem Tezeusza ich księcia pół byka pół człowieka. Gdy płonął świat, Ariadne była przekonana  że zdobyła serce bohatera. 
Gdy Tezeusz w końcu dopłynął do dalekiej wyspy Noxos Ariadne myślała, że będą żyć tam w szczęściu. Zamiast tego, porzucił ją na wyspie i odpłynął bez przeprosin. Samotna Ariadne zapomniała o triumfie rozszyfrowania labiryntu. Była opuszczona, ona kochała Tezeusza.
Początkowo załamana księżniczka płakała. Potem pomyślała o zabiciu się ze smutku i wstydu ale Muzy ulitował sie nad nią. Szeptał jej do ucha że ja kocha, ale to nie miało sensu dla dziewczyny, bo nie widziała nic poza porzuceniem przez Tezeusza. Wkrótce Ariadne ujrzała na horyzoncie brązowa flaga. Gdy powóz zbliżył sie Ariadne zobaczyła na rydwanie zbliżającego się Dionizosa, boga upojenia Bożego, który zakochał się w niej za jej żarliwą odwagę i lojalność
Ariadne natychmiast znalazła się w kochającym uścisku z Dionizosem. Wkrótce zapomniała o Tezeuszu. Dionizos i Ariadne wkrótce pobrali się a Ariadne będzie żyła wiecznie u boku jej nieśmiertelnego męża.
- Jak zapamiętałaś to wszystko - mruknąłem.
- Mój tata opowiadał mi ta historię co noc.- powiedziała. Podniosła się i przeciągnęła się a jej top lekko podniósł się do góry. - Mogę się trochę kręcić. Dzięki, że mogę tu mieszkać chłopaki. - powiedziała ze szczerym uśmiechem. 
- Przyjemność po naszej stronie. - Lou powiedział z uśmiechem. 
- Do zobaczenia rano- powiedziałem.
- Dobranoc - powiedziała z uśmiechem, podnosząc buty i udając się do swojego pokoju.

*KIWI - AKCENT Z NOWEJ ZELANDII

___________________________________________________________________

PS.
Pierwszy rozdział mamy za sobą.
Przepraszam, jesli sa jakies błedy, ale najtrudniej było mi przetłumaczyć kawałek mitologii, ponieważ był pisany starym angielskim, nawet ze słownikiem było bardzo trudno.
Mam nadzieje, ze wam sie podoba :) 
Rozdziały powinny sie pojawiać co 2 - 3 dni ;)